„Usiądź jeszcze chwilę”, „Dokończ zadanie”, „Przecież dopiero zaczęliśmy”, „Skup się”. Brzmi znajomo?
Dorosłym koncentracja często kojarzy się z jednym obrazem: dziecko siedzi przy stoliku, wykonuje zadanie od początku do końca i nie interesuje się niczym, co dzieje się dookoła. A potem przychodzi trzylatek. Układa trzy elementy, zauważa samochód za oknem, biegnie sprawdzić, co to za hałas, wraca, bierze inną zabawkę i po pięciu minutach przypomina sobie o pierwszym zadaniu. I pojawia się pytanie: „Dlaczego moje dziecko nie potrafi się skupić?” Tylko czy rzeczywiście nie potrafi?
Najpierw obserwuj, kiedy dziecko potrafi się skoncentrować
To ciekawy eksperyment. Zanim zaczniemy szukać ćwiczeń na koncentrację, przez kilka dni po prostu obserwujmy dziecko.
- Jak długo potrafi budować z klocków?
- Co robi, kiedy ogląda książkę, którą samo wybrało?
- Czy potrafi przez kilkanaście minut przesypywać piasek?
- Jak długo układa tory?
- Co dzieje się, kiedy zauważy ślimaka podczas spaceru?
Może się okazać, że dziecko, które po trzech minutach odchodzi od przygotowanej przez dorosłego karty pracy, przez dwadzieścia minut buduje skomplikowany garaż.
To niekoniecznie oznacza brak koncentracji. Może oznaczać, że znacznie łatwiej skupiamy się na tym, co ma dla nas znaczenie. Dzieci nie są tutaj wyjątkiem.
Koncentracja nie oznacza siedzenia bez ruchu
Dziecko może być bardzo skupione, kiedy:
- przelewa wodę z jednego naczynia do drugiego,
- szuka odpowiedniego klocka,
- próbuje zapiąć zamek,
- buduje wieżę,
- dopasowuje obrazki,
- rysuje,
- sortuje kamienie,
- albo po raz dziesiąty próbuje włożyć klucz do dziecięcej kłódki.
Nie siedzi wtedy z rękami na stole. Działa. U małych dzieci ruch, manipulowanie przedmiotami i bezpośrednie doświadczenie są naturalną częścią poznawania świata.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie: „Jak sprawić, żeby moje dziecko dłużej siedziało?” warto zapytać: „Jak stworzyć mu warunki, w których będzie chciało zostać przy aktywności trochę dłużej?”
Zacznij od krótkiej aktywności
Jeżeli dziecko potrafi skupić się na zadaniu przez kilka minut, nie zaczynajmy od oczekiwania półgodzinnej pracy.
Przygotujmy niewielką aktywność. Kilka elementów. Jedno konkretne zadanie. Wyraźny początek i koniec.
Dziecko może na przykład otrzymać kilka figur i zadanie znalezienia odpowiedniego kształtu.
W takiej zabawie nie chodzi o to, aby wykonać od razu wszystkie dostępne zadania. Można zacząć od jednego. Jeżeli dziecko chce następne – świetnie. Jeżeli nie – materiał może poczekać.
Lepiej zakończyć zabawę z ochotą na jeszcze niż po kolejnych dziesięciu minutach przekonywania: „zostało tylko kilka”.
Zróbcie z obserwowania zabawę
„Popatrz uważnie” nie brzmi szczególnie ekscytująco. Ale: „Coś tutaj nie pasuje. Potrafisz znaleźć intruza?” to już zupełnie inne zadanie.
Zabawy polegające na wyszukiwaniu różnic, dopasowywaniu elementów czy zauważaniu szczegółów wymagają zatrzymania wzroku i przeanalizowania tego, co dziecko widzi.
Do takiej aktywności można wykorzystać pomoc:
Dziecko ogląda zestaw elementów, szuka tego, który nie pasuje do pozostałych, a następnie może próbować wyjaśnić swój wybór. W jednej krótkiej zabawie pojawia się więc nie tylko koncentracja, ale także spostrzegawczość, klasyfikowanie i logiczne myślenie.
„Zapamiętaj i odtwórz”
Kolejną prostą zabawę można przygotować praktycznie z czegokolwiek. Połóż przed dzieckiem trzy przedmioty. Na przykład:
- łyżkę,
- klocek,
- mały samochód.
Pozwól mu przez chwilę je obejrzeć. Następnie dziecko zamyka oczy, a Ty zabierasz jeden element.
Czego brakuje?
Z czasem można zwiększyć liczbę przedmiotów albo zmienić ich ułożenie. Nie potrzeba do tego żadnej specjalnej pomocy. A jeśli dziecko lubi pracować z obrazkami, podobny mechanizm można wykorzystać przy różnych kartach edukacyjnych.
- Najpierw oglądamy kilka kart.
- Odwracamy je.
- Próbujemy przypomnieć sobie, co widzieliśmy.
Nauka może pojawić się przy okazji, ale najważniejsza pozostaje zabawa.
Sekwencje – co będzie dalej?
Koncentracja jest potrzebna również wtedy, gdy dziecko próbuje odkryć zasadę.
🔵 🟡 🔵 🟡 🔵 ...
Co powinno pojawić się dalej? Na początku wzory mogą być bardzo proste. Później:
🔵 🔵 🟡 🔵 🔵 🟡 ...
A jeszcze później można tworzyć własne sekwencje. Nie muszą to być kolory. Można wykorzystać:
- klocki,
- łyżeczki i widelce,
- kamienie i liście,
- samochody,
- nakrętki,
- owoce.
Dziecko obserwuje, porównuje i próbuje przewidzieć kolejny element. To bardzo prosta aktywność, a jednocześnie ćwiczy skupienie, pamięć roboczą i dostrzeganie prawidłowości.
Kodowanie też może zaczynać się od zabawy
Kodowanie dla małego dziecka nie musi mieć nic wspólnego z komputerem. Może polegać na zauważeniu wzoru i jego odtworzeniu.
W naszej pomocy „Kodowanie – kolorowe ćwiartki” dziecko korzysta z kart wzorów i próbuje odwzorować układ na własnej planszy.
- Trzeba przyjrzeć się wzorowi.
- Zapamiętać położenie elementu.
- Wybrać właściwy.
- Obrócić go.
- Sprawdzić.
- Poprawić.
To właśnie takie aktywności lubię najbardziej – dziecko jest zajęte rozwiązaniem problemu, a koncentracja nie jest osobnym „ćwiczeniem”. Jest potrzebna, żeby osiągnąć cel zabawy.
Wykorzystuj zainteresowania dziecka
Jeżeli mamy do wyboru dwa zadania: „znajdź pięć takich samych symboli” i „znajdź pięć koparek” dla dziecka przeżywającego właśnie wielką fascynację maszynami budowlanymi odpowiedź może być oczywista.
Dlatego koncentracji nie trzeba ćwiczyć wyłącznie na abstrakcyjnych materiałach. Można wykorzystać dokładnie to, czym dziecko już się interesuje.
👉 „Koparki i maszyny budowlane – pakiet edukacyjny PDF”
Jeśli dziecko interesują zwierzęta – pracujemy ze zwierzętami. Jeśli kosmos – z kosmosem. Jeśli rośliny – możemy obserwować etapy wzrostu kwiatów.
O tym podejściu pisaliśmy szerzej w artykule:
👉„Jak wykorzystać zainteresowania dziecka do nauki? Zacznij od tego, co już kocha”
Czasem najlepszym sposobem na dłuższe skupienie nie jest znalezienie lepszego ćwiczenia. Jest nim znalezienie lepszego tematu.
Usuń część bodźców
Wyobraź sobie stolik, a na nim: 20 kart, pudełko kredek, nożyczki, klocki, książka, dwie zabawki, a obok jeszcze włączony telewizor. I pośrodku tego wszystkiego dziecko, od którego oczekujemy: „Skup się na kartach”.
Dla małego dziecka ograniczenie liczby bodźców może bardzo ułatwić pozostanie przy jednej aktywności. Nie chodzi o stworzenie pustego, sterylnego pokoju. Czasem wystarczy:
- wyłączyć telewizor,
- odłożyć nieużywane materiały,
- przygotować tylko te elementy, które są potrzebne,
- i zostawić dziecku trochę przestrzeni.
W podejściu Montessori właśnie przygotowanie otoczenia ma duże znaczenie – materiały mają swoje miejsce, są dostępne dla dziecka i prezentowane w uporządkowany sposób.
Jeśli chcesz przeczytać więcej o tym, dlaczego pomoce Montessori wyglądają i działają inaczej niż wiele tradycyjnych materiałów, zajrzyj do:
👉 „Pomoce Montessori – czym są i dlaczego dzieci tak dobrze się z nimi uczą?”
Pozwól dziecku sprawdzać zamiast ciągle poprawiać
Dziecko dopasowało element źle. Co robimy? Najłatwiej powiedzieć: „Nie, nie tutaj”. Ale jeśli materiał posiada kartę kontrolną, można pozwolić dziecku samodzielnie porównać rozwiązanie.
To jeden z powodów, dla których w wielu materiałach Edukajek pojawiają się elementy umożliwiające samokontrolę. Dziecko:
- wykonuje zadanie,
- sprawdza,
- zauważa różnicę,
- poprawia.
Cały proces pozostaje po jego stronie.
Karty trójdzielne również wykorzystują podobną zasadę – osobny obraz, podpis i karta kontrolna pozwalają dziecku pracować coraz bardziej samodzielnie. Jeżeli dopiero zaczynacie z nimi pracę:
👉 „Karty trójdzielne Montessori – czym są i jak z nich korzystać?”
Nie przeszkadzaj, kiedy dziecko naprawdę się skupi
To brzmi banalnie. A jednak bardzo łatwo to zrobić. Dziecko siedzi i przez kilka minut intensywnie układa. Podchodzimy:
„Super Ci idzie!”
„A jaki to kolor?”
„Ile masz elementów?”
„A pokażesz mamie?”
Chcemy okazać zainteresowanie. Tymczasem właśnie… przerwaliśmy koncentrację.
Jeżeli dziecko jest całkowicie pochłonięte bezpieczną aktywnością, czasem najlepsze, co możemy zrobić, to nic. Nie zadawać dodatkowych pytań. Nie proponować kolejnego poziomu. Nie chwalić po każdym ruchu. Dać mu pracować.
Nuda nie zawsze jest problemem
„Mamo, nudzi mi się”. To zdanie potrafi uruchomić rodzicielski alarm: SZYBKO. AKTYWNOŚĆ.
A może nie zawsze trzeba? Jeżeli każdą pustą minutę natychmiast wypełniamy gotową atrakcją, dziecko nie ma wielu okazji do samodzielnego wymyślenia, co zrobić. Czasem z nudy powstaje:
- baza z koców,
- restauracja z plasteliny,
- tor przeszkód,
- kolekcja kamieni,
- albo konstrukcja, której przeznaczenia nie rozumie żaden dorosły.
A kiedy pomysł należy do dziecka, motywacja do pozostania przy nim może być zupełnie inna.
Czy ekran „psuje koncentrację”?
To temat, który zasługuje na osobny artykuł i nie da się uczciwie sprowadzić do jednego zdania.
Warto jednak pamiętać, że bardzo dynamiczne treści ekranowe i ciągłe przełączanie uwagi są zupełnie innym doświadczeniem niż spokojna zabawa wymagająca samodzielnego działania. Nie chodzi o budowanie poczucia winy wokół każdej bajki. Znacznie ważniejsze jest pytanie: Jak wygląda cały dzień dziecka?
- Czy ma również czas na ruch?
- Swobodną zabawę?
- Rozmowę?
- Książki?
- Manipulowanie przedmiotami?
- Nudę?
- Przebywanie na zewnątrz?
Koncentracja nie rozwija się dzięki jednemu magicznemu ćwiczeniu. Jest częścią znacznie większej codzienności.
A przed rozpoczęciem szkoły?
Pod koniec wakacji temat koncentracji często wraca ze zdwojoną siłą. „Jak on wysiedzi na lekcji?” „Przez wakacje kompletnie się odzwyczaiła”.
Nie próbowałabym przygotowywać dziecka do września poprzez coraz dłuższe siedzenie przy stoliku. Znacznie sensowniejszy będzie stopniowy powrót do codziennego rytmu, sen, ruch, spokojne aktywności i zabawy wymagające skupienia.
Więcej o samym powrocie po wakacjach pisaliśmy tutaj:
👉 „Jak przygotować dziecko do powrotu do szkoły po wakacjach? Bez presji i nadrabiania materiału”
A jeśli przed Wami pierwszy wrzesień w przedszkolu:
👉 „Jak przygotować dziecko do przedszkola? Pierwsze dni bez niepotrzebnej presji”
Zamiast „skup się” – dajmy dziecku powód, żeby się skupiło
Możemy sto razy powiedzieć: „Skup się”. Ale koncentracji trudno nauczyć samym poleceniem. Możemy za to stworzyć sytuację, w której dziecko chce dowiedzieć się, co będzie dalej.
Chce znaleźć brakujący element. Chce dokończyć wzór. Chce sprawdzić, czy dobrze dopasowało kartę. Chce zbudować konstrukcję, którą wymyśliło. Chce znaleźć intruza. I nagle okazuje się, że skupienie pojawia się bez ciągłego przypominania o skupieniu.
Dlatego zamiast mierzyć koncentrację minutami spędzonymi przy stoliku, obserwujmy coś innego: Co potrafi naprawdę pochłonąć moje dziecko? Odpowiedź na to pytanie może powiedzieć nam znacznie więcej niż niedokończona karta pracy.