„Znowu te koparki?” Tak. Znowu. Koparka przy śniadaniu. Koparka na spacerze. Koparka w książce. Koparka oglądana przez dziesięć minut przez płot. I oczywiście obowiązkowe zatrzymanie się przy każdej budowie.
Dorosłemu po dwudziestej rozmowie o łyżce koparki może już brakować entuzjazmu. Ale dla dziecka taka fascynacja jest czymś bardzo wartościowym. Bo jeśli chce wiedzieć wszystko o koparkach, dinozaurach, rybach, kosmosie albo kwiatach, mamy przed sobą dziecko, które właśnie pokazuje nam: „Tego chcę się dowiedzieć więcej”. A zamiast odciągać je od tego zainteresowania, możemy wykorzystać je jako początek kolejnych odkryć.
Nie odkładajmy koparki, żeby zrobić matematykę
Często myślimy o nauce jak o osobnej części dnia. Najpierw dziecko się bawi. Potem odkładamy zabawki. Wyciągamy materiał edukacyjny. I teraz zaczynamy się uczyć. Tylko… dlaczego? Jeżeli dziecko kocha koparki, możemy przecież:
-
policzyć ich koła,
-
porównać wielkość maszyn,
-
segregować je według rodzaju,
-
odczytać ich nazwy,
-
zastanowić się, do czego służą,
-
sprawdzić, czym różni się koparka od ładowarki,
-
zbudować plac budowy,
-
narysować trasę dla maszyny,
-
mierzyć wykonane z klocków konstrukcje.
Jedna dziecięca fascynacja może prowadzić jednocześnie do matematyki, języka, przyrody, techniki i rozwijania wyobraźni.
Właśnie dlatego stworzyliśmy „Koparki i maszyny budowlane – pakiet edukacyjny PDF”. Znajduje się w nim 48 stron aktywności związanych z maszynami budowlanymi. Dziecko pracuje więc nad liczeniem, logicznym myśleniem, koncentracją czy analizą wzrokową, ale wszystko odbywa się w świecie, który już je interesuje.
Zainteresowanie jest punktem wyjścia, nie nagrodą
Jest tutaj jedna ważna różnica. Możemy powiedzieć: „Najpierw zrobisz matematykę, a później będziesz mógł pobawić się koparką”. Wtedy zainteresowanie dziecka staje się nagrodą za wykonanie zadania.
Ale możemy też powiedzieć: „Masz trzy koparki. Na budowę przyjechały jeszcze dwie. Ile ich teraz jest?” Koparka staje się częścią nauki. To zupełnie inna perspektywa. Nie próbujemy przekonać dziecka, że powinno zainteresować się tym, czego akurat chcemy je nauczyć. Zastanawiamy się: czego możemy nauczyć dziecko poprzez to, czym już się interesuje?
Dziecko kocha zwierzęta? Świetnie. Mamy cały świat do odkrycia
Zwierzęta są doskonałym przykładem. Na początku może być po prostu: „To jest wilk”. Za chwilę pojawiają się kolejne pytania:
- Gdzie mieszka?
- Co je?
- Czy żyje sam?
- Jak wygląda jego ślad?
- Co robi zimą?
- Czy wilk i pies są do siebie podobne?
Jedna karta może stać się początkiem półgodzinnej rozmowy.
W przypadku młodszych dzieci można zacząć od rozpoznawania i nazywania zwierząt. Starsze mogą porównywać gatunki, czytać informacje, klasyfikować zwierzęta albo samodzielnie szukać odpowiedzi na kolejne pytania. Do takich odkryć można wykorzystać między innymi „Zwierzęta w lesie – karty trójdzielne z opisem”.
A jeśli dziecko fascynuje się wyglądem zwierząt, ciekawym punktem wyjścia może być również dopasowywanie charakterystycznych wzorów.
Zamiast podawać gotowe odpowiedzi, spróbuj czasem zapytać: „Jak możemy to sprawdzić?” To jedno z moich ulubionych pytań.
„Dlaczego ryba może oddychać pod wodą?”
I już jesteśmy w oceanie. Jeżeli dziecko interesują ryby, możemy oczywiście nauczyć je ich nazw. Ale nie musimy na tym kończyć. Możemy porównywać wygląd różnych gatunków. Sprawdzać, które są większe. Zastanawiać się, gdzie żyją. Rozmawiać o tym, czym są skrzela. Szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego niektóre ryby mają tak niezwykłe kolory.
👉 „Ryby morskie – karty trójdzielne”
A później wybrać się nad morze, do akwarium albo biblioteki i zobaczyć, dokąd zaprowadzi nas temat. Karta nie musi być końcem aktywności. Może być jej początkiem.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o pracy z kartami trójdzielnymi, zajrzyj również do naszego wpisu:
👉 Karty trójdzielne Montessori – czym są, jak działają i dlaczego tak skutecznie wspierają naukę?
A może dziecko chce ciągle bawić się w sklep?
Jeszcze lepiej. Bo zabawa w sklep to właściwie małe laboratorium codziennych umiejętności.
- Trzeba przygotować listę,
- znaleźć produkty,
- policzyć zakupy,
- sprawdzić ceny,
- zapłacić,
- wydać resztę,
- rozmawiać ze sprzedawcą,
- zapamiętać, czego jeszcze brakuje.
Dziecko może więc podczas jednej zabawy ćwiczyć matematykę, czytanie, komunikację, pamięć i planowanie.
👉 „Zakupy – zabawa w sklep PDF”
Jeżeli TWoje dziecko zaczyna interesować się literami, możecie również wspólnie przygotowywać podpisy produktów lub listy zakupów. Więcej takich pomysłów znajdziesz w naszym artykule:
👉 „Nauka czytania przez zabawę – jak wspierać dziecko bez zmuszania do czytania?”
Kosmos? Nie zatrzymujmy się na nazwach planet
Są dzieci, które mogłyby godzinami rozmawiać o kosmosie. I bardzo dobrze. Możemy zacząć od prostego pytania: „Co właściwie znajduje się w kosmosie?”
- Planeta,
- gwiazda,
- kometa,
- asteroida,
- galaktyka.
A potem zaczyna się prawdziwa lawina pytań.
- Czy Słońce jest planetą?
- Dlaczego Księżyc świeci?
- Czy wszystkie gwiazdy są takie same?
- Jak daleko jest do Marsa?
- Czy człowiek mógłby tam zamieszkać?
Do rozpoczęcia takich rozmów możecie wykorzystać „Obiekty we wszechświecie – karty trójdzielne z opisem”.
A później? Książka. Film dokumentalny. Obserwowanie nocnego nieba. Model Układu Słonecznego. Nie musimy wiedzieć wszystkiego. Rodzic może spokojnie powiedzieć: „Nie wiem. Sprawdźmy razem”. I to również jest nauka.
Dziecko interesuje się historią? Zamieńcie ją w przygodę
Historia może być listą dat do zapamiętania. Ale może być też opowieścią o ludziach, miejscach, zagadkach i przedmiotach sprzed tysięcy lat. Świetnym przykładem jest starożytny Egipt. Zamiast zaczynać od informacji do zapamiętania, można zbudować piramidę w piaskownicy. Narysować na kamieniach egipskie artefakty, zakopać je, dać dziecku pędzelek i powiedzieć: „Dzisiaj jesteś archeologiem”.
Później można wspólnie sprawdzić, co udało się odnaleźć.
👉 „Starożytny Egipt – karty trójdzielne”
Można też poznać niezwykłe postacie egipskich wierzeń:
👉„Egipscy bogowie i boginie – karty trójdzielne”
a starszym dzieciom zaproponować pracę z zabytkami:
👉 „Zabytki Egiptu – karty pracy”
Cały scenariusz takiej zabawy opisaliśmy już na blogu:
👉 „Co robić z dzieckiem w upały? Zamieńcie piaskownicę w starożytny Egipt!”
To dobry przykład tego, jak jeden temat może zamienić się w całe popołudnie wspólnego odkrywania.
Nawet zwykły spacer może zacząć nowy temat
Zainteresowania dziecka nie zawsze zaczynają się od zabawki. Czasem zaczynają się od: „Co to za liść?” I już mamy początek.
Możemy zabrać znaleziony liść do domu, porównać go z innymi, sprawdzić jego kształt, poszukać drzewa, z którego pochodzi, obejrzeć unerwienie i narysować go. A potem również spróbować znaleźć podobny podczas następnego spaceru.
Do porównywania różnych form liści można wykorzystać „Kształty blaszek liści – karty trójdzielne”.
A jeśli zainteresowanie pójdzie w stronę tego, jak właściwie rosną rośliny, możemy pójść jeszcze krok dalej.
Zaczynamy od jednego liścia znalezionego na chodniku, a kończymy na rozmowie o budowie i rozwoju roślin. Tak właśnie wygląda dziecięca ciekawość.
Obserwuj, do czego dziecko wraca
Nie każde chwilowe zainteresowanie musi zamienić się w wielki projekt edukacyjny. Dziecko może jednego dnia zachwycić się biedronką, a następnego zupełnie o niej zapomnieć. Nie trzeba natychmiast drukować materiałów, kupować pięciu książek i organizować „tygodnia biedronki”. Warto natomiast obserwować, do czego dziecko wraca.
- O czym ciągle mówi?
- Co wybiera w bibliotece?
- Przy czym zatrzymuje się podczas spaceru?
- Jakie pytania powtarza?
- Co pojawia się w jego zabawach?
Właśnie tam często znajduje się najlepszy punkt wyjścia.
Podążanie za zainteresowaniem nie oznacza zostawienia dziecka samego
To ważne szczególnie w kontekście Montessori. Podążanie za dzieckiem nie oznacza: „Rób, co chcesz, a ja nie będę ingerować”. Rolą dorosłego nadal jest przygotowanie otoczenia, obserwowanie, proponowanie materiałów i otwieranie kolejnych drzwi.
Dziecko mówi: „Uwielbiam ryby”. My możemy odpowiedzieć: „Chcesz zobaczyć coś ciekawego?” Pokazujemy materiał i dziecko decyduje, czy chce pójść dalej.
Jeżeli interesuje Cię szerzej, jaką rolę pełnią odpowiednio przygotowane materiały, przeczytaj także:
👉 „Pomoce Montessori – czym są i dlaczego dzieci tak dobrze się z nimi uczą?”
Nie zamieniaj każdej fascynacji w lekcję
To druga strona medalu. Jeśli dziecko kocha dinozaury, nie oznacza to, że od jutra:
- matematyka musi być z dinozaurami,
- czytanie musi być o dinozaurach,
- rysowanie musi być dinozaurem,
- a przed snem rozwiązujemy quiz o dinozaurach.
Czasem dziecko chce po prostu ustawić dziesięć figurek na dywanie i przez godzinę udawać, że ryczą. I nie trzeba tego poprawiać. Zainteresowanie jest wartościowe właśnie dlatego, że należy do dziecka. Możemy je wykorzystać, żeby otwierać nowe możliwości. Nie musimy go przejmować.
A co, jeśli dziecko nie interesuje się „edukacyjnymi” tematami?
Nie istnieją wyłącznie edukacyjne i nieedukacyjne zainteresowania. Dziecko kocha gotować? Mamy matematykę, czytanie, chemię i samodzielność. Kocha samochody? Liczenie, fizykę, technikę, geografię. Uwielbia przebieranki? Słownictwo, pogodę, pory roku, samodzielność.
Chce ciągle budować? Geometria, planowanie, przestrzeń, pomiar, rozwiązywanie problemów. Interesuje je to, co znajduje się na talerzu? Można rozmawiać o produktach, zdrowiu i dokonywaniu wyborów.
👉 „Zdrowe i niezdrowe jedzenie”
To nie temat musi być edukacyjny. To pytania i możliwości, które wokół niego stworzymy, mogą prowadzić do nauki.
A co z powrotem do szkoły?
Początek roku szkolnego jest dobrym momentem, żeby o tym pamiętać. Po wakacjach łatwo wpaść w tryb:
- lekcje,
- zadania,
- ćwiczenia,
- powtórki.
A przecież ciekawość dziecka nie znika 1 września. Jeżeli właśnie przygotowujecie się do rozpoczęcia roku, zajrzyj również do naszego wcześniejszego artykułu:
👉 „Jak przygotować dziecko do powrotu do szkoły po wakacjach? Bez presji i nadrabiania materiału”
A w przypadku młodszych dzieci:
👉 „Jak przygotować dziecko do przedszkola? Pierwsze dni bez niepotrzebnej presji”
Szkoła i przedszkole będą miały swoje cele. W domu nadal możemy zostawić przestrzeń na pytania, eksperymenty i tematy, które pojawiają się zupełnie spontanicznie.
Zamiast pytać „czego dziś będziemy się uczyć?”
Spróbujmy czasem zapytać: „Co Cię ostatnio ciekawi?” Może odpowiedzią będzie kosmos. Może koparka, wilk, faraon, a może kamień znaleziony pięć minut temu na chodniku. I bardzo możliwe, że właśnie od niego zacznie się coś znacznie większego.
Bo dziecko nie musi najpierw zainteresować się nauką. Najpierw zainteresujmy się tym, czym zainteresowało się dziecko. Reszta często przychodzi przy okazji. I właśnie dlatego w Edukajkach powstają materiały o tak różnych światach. Małe karty. Wielkie odkrycia.